Przygoda życia za nimi, a w planach są kolejneKurzu tyle, że w aucie kierowca nie widział pilota |
| 17.03.2026. Radio Elka, Leszek Wspaniały | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Od Rajdu Dakar minęło już troszkę czasu, bo to było w styczniu, mamy marzec, ale emocje muszą opadać powoli, podobnie jak kurz opada powoli w Arabii Saudyjskiej, a tego kurzu było bardzo dużo. - Każdy marzy o wystartowaniu w Rajdzie Dakar, ale jest to taka impreza, który była do tej pory niedostępna, ponieważ tam jeździły team’y fabryczne, wiązało się to z olbrzymimi budżetami. Od sześciu lat pojawił się Dakar klasyczny. To są samochody, które startowały oryginalnie w rajdzie do 2005 roku od czasu jego powstania rajdu, czyli od 1979 roku i taki jest wymóg, że to muszą być samochody, które albo oryginalnie startowały, albo ich repliki. A wszystko zaczęło się od rajdów historycznych, w których już od paru lat razem z Marlenką startujemy. I naturalną rzeczą jest, że część zawodników, którzy startują w rajdzie Monte Carlo, dowiedziawszy się, że kolejnym takim kultowym rajdem, w którym mogą wystartować jest Dakar, przygotowują się i startują w tym rajdzie - opowiadał goszczący w radiowym studiu Paweł Kośmiński. Team Kośmiński/Balicki jechał mercedesem z żółtą tablicą rejestracyjną DGL 5X. 31. lokata i samo ukończenie rajdu ogromnie cieszy, a mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie dachowanie na jednym z etapów. - Większość odcinków kończyliśmy w granicach pierwszej lub drugiej dziesiątki. Przed dziewiątym etapem, tym feralnym byliśmy na osiemnastym miejscu, co było dla nowicjuszy sukcesem. Emocje poniosły. Niby prosty odcinek, dachowanie i spadliśmy wtedy na trzydziestą lokatę. Więc zaczęliśmy spokojniej jechać, zaczęliśmy się cieszyć trasą. No i wtedy już była jazda po to, żeby ukończyć i dostać medal finishera - dodał kierowca. Kolejnym mercedesem już jako press i obsługa techniczna jechała Marlena Tatarczuk-Kośmińska. - Nie byłam sama, byłam z moją koleżanką Elą, więc jadąc samochodem zmieniałyśmy się za kierownicą. My pokonywałyśmy te odcinki trasą taką dla serwisu, dla pozostałych samochodów, więc to były szosowe najczęściej drogi, ale czasami dojeżdżałyśmy na metę zarówno startu, jak i kończącą rajd, gdzie robiliśmy zdjęcia, nakręcałyśmy filmiki. Niektórymi jechałyśmy naprawdę offroadowo, ale samochód dawał radę, ma bardzo wysokie koła i bez problemu tam mogłyśmy dotrzeć. Dzięki temu, że był ten drugi samochód, był namiot na dachu, było całe zaplecze, czyli pozostałe namioty, łóżka polowe rozkładane, nasze osobiste rzeczy, ubrania, dodatkowe akcesoria, które były niezbędne czasami na trasie - mówiła głogowianka. Największy i najtrudniejszy rajd na świecie zabezpieczało blisko 30 helikopterów, Ponad 30 tysięcy policjantów, którzy nadzorowali cały przebieg rajdu i drogi. Po ukończeniu Dakaru Paweł i Marlena myślą już o kolejnej przygodzie. - Teraz po marzenia chcielibyśmy ruszyć do Afryki i objechać północną i zachodnią część Afryki samochodem terenowym. Są takie rajdy jak Budapeszt-Bamako chociażby i szykujemy się do niego - zakończyła M. Tatarczuk-Kośmińska. Całość rozmowy do wysłuchania już dziś (17.03) na antenie Radia Elka Zagłębia Miedziowego o godzinie 13:15. Natomiast od najbliższego poniedziałku (23.03) wozy z Dakaru będzie można oglądać w galerii Cuprum Arena w Lubinie.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
reklama
reklama

















667 70 70 60


