Szokujące ustalenia policji z LubinaLokator odkręcił gaz i wyszedł. Wystarczył impuls, by doszło do wybuchu |
| 01.04.2026. Radio Elka, Iwona Mierzwiak | ||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Zdarzenie miało miejsce kilka dni temu. Na stanowisko kierowania lubińskiej komendy wpłynęło zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że czujniki gazu szaleją na klatce schodowej, a w mieszkaniu nie ma właściciela - relacjonuje Sylwia Serafin z lubińskiej komendy. - Na miejsce oprócz mundurowych zadysponowane zostały także inne służby, m.in. straż pożarna oraz pogotowie gazowe. Drzwi mieszkania, skąd ulatniał się gaz, były zamknięte, więc funkcjonariusze podjęli decyzję o siłowym wejściu. Z uwagi na ogromne zagrożenie wybuchem, z zamkiem zajął się wezwany ślusarz i strażacy, którzy uzbrojeni w maski, weszli do środka. W kuchni mundurowi zauważyli, że wszystkie kurki w kuchence gazowej zostały odkręcone. Dodatkowo okazało się, że sprawca uszczelnił otwory w mieszkaniu, pozamykał okna, okleił kratki wentylacyjne, a pod drzwi podłożył ręczniki, a następnie wyszedł. Policjanci szybko ustalili właściciela mieszkania. 45-latek ukrywał się w jednym z hoteli na terenie miasta. - Śledczy przeprowadzili oględziny mieszkania z udziałem biegłego i zabezpieczyli ślady. Istotna do przedstawienia mężczyźnie zarzutów była opinia biegłego, według którego sytuacja stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób, a do eksplozji mógł wystarczyć uruchomiony dzwonek do drzwi. W trakcie czynności służbowych z podejrzanym policjanci ustalili, że gaz w mieszkaniu ulatniał się blisko dobę. Mężczyzna przyznał się do tego czynu, jednak nie potrafił wytłumaczyć w logiczny sposób swojego zachowania - dodaje Serafin. Podejrzany został zatrzymany i usłyszał zarzuty sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób. Grozi mu nawet do 10 lat więzienia. Sprawą zajmuje się prokuratura.
reklama
| ||||||||||||||||||
reklama
reklama
reklama
















667 70 70 60


