30 lat więzienia za śmierć niemowlęciaZapadł wyrok w sprawie dramatu dzieci z Przemkowa |
| 03.03.2026. Radio Elka, Iwona Mierzwiak | ||||||||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Do tragedii doszło pod koniec lutego 2024 roku. Młodszy syn pary, dwumiesięczny Piotruś, został uderzony przez ojca w głowę tak silnie, że doszło do złamania obu kości ciemieniowych czaszki. Mimo trzymiesięcznej walki o życie w szpitalu, dziecko zmarło. Jak ustalono w toku śledztwa, dramat chłopców trwał miesiącami - byli popychani, bici w głowę i plecy, podduszani poduszką, kopani, rzucani na łóżko i wielokrotnie pozostawiani bez opieki. - Sąd mając na uwadze dotychczasowy tryb życia Marcina G., ale też i cechy osobowości, jakie są wskazane w aktach sądowo-psychiatrycznych, uznał, że kara 30 lat więzienia będzie jak najbardziej karą odpowiednią. Tym bardziej, że będzie izolowała go od społeczeństwa na szereg lat. Tego zagrożenia nie powinien stanowić - mówił sędzia Bartłomiej Treter z Sądu Okręgowego w Legnicy. Odnosząc się do wyroku wobec Moniki M., sędzia podkreślił. - Mając na uwadze te wszystkie kwestie związane z tym, że jako matka dopuszczała się czynów, podobnie jak oskarżony, sąd uznał, że takie zachowania muszą też być napiętnowane, mimo tego jej deficytu intelektualnego, mimo tego, że odpowiadała w warunkach nadzwyczajnej poczytalności. Za to, co się zdarzyło, będzie kara jednego roku, sześciu miesięcy pozbawienia wolności. Prokuratura nie kryje rozczarowania. - Sąd co do zasady podzielił pogląd co do sprawstwa oskarżonych, natomiast dokonał dość istotnej zmiany opisu, a także kwalifikacji prawnej czynu - mówił prokurator Marcin Knurowski z Prokuratury Rejonowej w Głogowie. - Główny oskarżony otrzymał 30 lat pozbawienia wolności, prokuratura wnosiła o karę dożywocia. W związku z tym na pewno złożymy wniosek o sporządzenie uzasadnienia i rozważymy wniesienie apelacji. Śledczy nie zgadzają się także z karą dla Moniki M. Dla kobiety wnioskowano o 12 lat więzienia. - Uważamy, że ta kara jest nieadekwatna do czynu. Stopień zawinienia był dużo wyższy, a kwalifikacja prawna i opis czynu zaproponowane przez prokuratora były prawidłowe - podkreślił prokurator. Apelację zapowiada również obrona. - Na pewno zostanie złożony wniosek o uzasadnienie i najprawdopodobniej apelacja od tego wyroku. Po analizie uzasadnienia zostanie podjęta decyzja, w jakim zakresie wyrok będzie zaskarżany - powiedziała adwokat Marcina G., Ewa Tomkowiak-Góry. Obrońca nie zgadza się z opinią biegłych, że oskarżony był poczytalny. Wskazuje, że zdiagnozowano u niego schizofrenię i nie powinien odpowiadać karnie. Choroba była już wcześniej stwierdzona, gdy jako 18-latek zamordował swoją matkę. Marcina G. nie było w sądzie - odmówił udziału w rozprawie. Monika M. po ogłoszeniu wyroku mówiła. - Bardzo mi przykro, że się tak stało, że nie mogę mieć syna koło siebie i wychowywać go. Chce mi się płakać, bo na grób zawsze chodzę i dotykam serduszko i zawsze płaczę i wspominam, że nie żyje, że przez ojca się tak stało. Starszy syn, Filip, przebywa dziś w rodzinie zastępczej. Sądowy zakaz zbliżania się do dziecka ma obowiązywać przez 15 lat. Choć wyrok zapadł, sprawa wciąż nie jest zakończona. Prawdopodobnie przed sądem apelacyjnym rozstrzygnie się, czy kara 30 lat więzienia to wystarczająca odpowiedź na dramat, który rozegrał się za zamkniętymi drzwiami jednego z mieszkań w Przemkowie.
reklama
reklama
| ||||||||||||||||||||
reklama
reklama
reklama

















667 70 70 60


