Lubin bez tanich mieszkań i nowych miejsc pracyDlaczego miasto zostaje w tyle? |
| 16.10.2026. Radio Elka, Iwona Mierzwiak | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Podczas konferencji Agnieszka Kubica-Radek, radna Rady Miejskiej i prezes stowarzyszenia Porozumienie dla Lubina, przedstawiła skalę problemu. Jak wskazała, w liczącym ponad 62 tysiące mieszkańców Lubinie jest około 500 mieszkań komunalnych, z czego w około 200 brakuje sanitariatów. Dla porównania przywołała Głogów, gdzie - jak mówiła zasób mieszkań socjalnych, komunalnych i czynszowych przekracza 4500 lokali. Część z nich powstała dzięki programom wspierającym budownictwo społeczne. Podobne rozwiązania rozwijane są także w Legnicy. Lubin tymczasem nie korzysta z możliwości finansowania, które mogłyby zwiększyć dostępność mieszkań na wynajem. - RTBS - miejska spółka buduje mieszkania komercyjne o najwyższych cenach za metr. Tak naprawdę to spółka RTBS narzuca nam tak wysokie ceny mieszkań, dlatego, że te mieszkania są budowane zazwyczaj w ekskluzywnych lokalizacjach - mówiła Kubica-Radek, wskazując, że ceny oferowane przez miejską spółkę mogą wpływać również na poziom cen na rynku prywatnym. - Więc tak naprawdę my mamy już ceny wrocławskie - podkreślała. Poseł Lewicy Arkadiusz Sikora przekonywał, że samorząd może ubiegać się o znaczące wsparcie państwa i Banku Gospodarstwa Krajowego na budowę mieszkań z przystępnym czynszem. Według niego młodzi ludzie mogliby wynajmować dwupokojowe lokale za około 800-1200 zł miesięcznie, zamiast ponosić znacznie wyższe koszty najmu komercyjnego. - Bardzo się dziwię i zastanawiam, z jakiego powodu prezydent Lubina nie chce pozyskiwać tak tanich środków finansowych - stwierdził poseł. - Przecież te mieszkania, które dzisiaj są budowane w takich miejscach jak Głogów, Legnica czy Wałbrzych, one tak naprawdę zatrzymały tam galopujące ceny tych mieszkań. I one powodują, że te mieszkania są bardziej dostępne. Zasugerował również, że brak rozwoju budownictwa społecznego może budzić pytania o to, czyje interesy są chronione. Była to jego ocena sytuacji, a nie dowód na działanie władz w interesie deweloperów. - Więc zachęcam tutaj mieszkańców Lubina do tego też, aby naciskały na władzę miasta, na prezydenta, aby takie środki finansowe pozyskiwał - dodał poseł. Problem nie kończy się jednak na mieszkaniach. Porozumienie dla Lubina zwraca uwagę także na potrzebę tworzenia nowych, dobrze płatnych miejsc pracy. - KGHM stanowi istotny filar rozwoju naszego miasta, jednak aby zapewnić mu stabilną przyszłość i dalszy rozwój, musimy zadbać o dywersyfikację lokalnej gospodarki i stworzenie drugiego, równie ważnego obszaru rozwoju - mówił Daniel Rędziński, radny miejski. Poseł Sikora zadeklarował pomoc w nawiązaniu kontaktów z inwestorami, podkreślając, że współpraca miasta jest niezbędna, by przyciągnąć nowe firmy. Stowarzyszenie Porozumienie dla Lubina zapowiedziało przygotowanie projektu pozyskania inwestora oraz przeprowadzenie ankiet dotyczących zapotrzebowania na mieszkania socjalne, komunalne i czynszowe. - Drodzy Państwo, miasto należy przede wszystkim do jego mieszkańców, dlatego to właśnie Państwa głos, potrzeby i zaangażowanie powinny wyznaczać kierunki jego rozwoju. Jeśli jasno określicie, jakie są najważniejsze wyzwania i oczekiwania, a następnie wspólnie podejmiecie inicjatywę, jestem przekonana, że ten sygnał zostanie dostrzeżony. Wierzę, że przedstawiciele władz samorządowych i politycy, wsłuchując się w głos mieszkańców, będą mogli podejmować decyzje odpowiadające na realne potrzeby lokalnej społeczności i skutecznie działać na rzecz przyszłości naszego miasta - dodała podczas konferencji Monika Erkens z Porozumienia dla Lubina. Przykłady Głogowa i Legnicy pokazują, że samorządy mogą rozwijać zasób mieszkań przy wykorzystaniu publicznych programów finansowania. Lubin stoi przed pytaniem, czy pójdzie podobną drogą i zacznie skuteczniej odpowiadać na potrzeby mieszkańców. Tanie mieszkania i nowe miejsca pracy są ze sobą ściśle powiązane. Bez dostępnego lokum młodym ludziom trudno rozpocząć samodzielne życie, a bez atrakcyjnych ofert zatrudnienia trudno przekonać ich, by pozostali w mieście.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
reklama
reklama
















667 70 70 60


