Dalsza część "afery koparkowej"PIP wszczyna postępowanie wobec wykonawcy robót |
| 08.09.2026. Radio Elka, Bartosz Maluśki | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Przypomnijmy, że punktem zapalnym całej sytuacji było nagranie radnych KO Żanety Baczyńskiej i Michała Górawskiego, na którym weszli bez środków ochrony na teren budowy i wsiedli za stery koparki. Filmik szybko zniknął z sieci, co nie zatrzymało jednak dalszych konsekwencji. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego rozpoczął postępowanie wyjaśniające, a wykonawca robót - Przedsiębiorstwo Budownictwa Drogowego w Głogowie - oświadczył, że nie organizował nagrania, nie wyraził zgody na wejście radnych na teren budowy ani na korzystanie z maszyny. Radny PiS zawiadomił Okręgowy Inspektorat Pracy we Wrocławiu, a także złożył zawiadomienie do prokuratury, ta jednak odmówiła wszczęcia postępowania z uwagi na brak znamion bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia. Radny Górawski wskazywał później, że zawiadomienie złożone przez Krzysztofa Sarzyńskiego było elementem politycznej walki, choć przyznał, że ujęcie z kabiny koparki było niefortunne. - Do tego się przyznajemy. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniliśmy w tej kwestii błąd. Natomiast wszystko ponad to to już sztucznie wykreowana awantura i atak polityczny - komentował radny KO. Lokalni działacze PiS poinformowali w mediach społecznościowych o odpowiedzi, jaką otrzymali z inspekcji pracy. Z dokumentu wynika, że kontrola nie wykazała, aby radni KO faktycznie obsługiwali sprzęt, co wymagałoby od nich posiadania specjalistycznych uprawnień. - Inną sprawą jest fakt, iż osoby takie nie powinny znajdować się na terenie prowadzonych prac budowlanych. Podczas kontroli stwierdzono, że teren wykonywanych robót budowlanych nie został należycie ogrodzony i zabezpieczony przed dostępem osób nieupoważnionych. Jeżeli już, z jakichś powodów, osoby takie wchodzą na teren budowy, muszą one, tak jak i wykonujący prace robotnicy, posiadać odpowiednie obuwie robocze oraz środki ochrony indywidualnej. Osoby takie muszą również przejść wstępne szkolenie w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy zapoznające je z zagrożeniami występującymi na terenie budowy oraz sposobami zabezpieczenia się przed nimi. W tym przypadku wymogi takie nie zostały spełnione - czytamy w oficjalnej odpowiedzi legnickiego oddziału PIP. - PIP wskazał uchybienia u wykonawcy, chociażby brak ogrodzenia, ale każdy z nas ma zdrowy rozsądek i wie, że są miejsca, do których się nie wchodzi. Powiedziałbym, że wina rozkłada się troszeczkę po jednej i po drugiej stronie. Nie można bezpośrednio przypisać czegokolwiek radnym, poza tym, że znaleźli się w miejscu, w którym nie powinni, ale rzeczywiście za to miejsce prac odpowiada wykonawca, więc to on nie powinien wpuszczać radnych - powiedział Radiu Elka Krzysztof Sarzyński. O tym, jakimi konsekwencjami karno-administracyjnymi zakończy się ta sprawa dla wykonawcy robót, zadecydują w najbliższym czasie inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
reklama
reklama
















667 70 70 60


