Przewodniczący o publicznym linczuSarzyński: To była wypowiedź funkcjonariusza politycznego |
| 12.08.2026. Radio Elka, Leszek Wspaniały | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Sprawa filmu związana jest z remontem ulicy Parafialnej w Głogowie. Radni Żaneta Baczyńska i Michał Górawski zaangażowali się w sprawę inwestycji, a w czasie robót opublikowali w mediach społecznościowych nagranie promujące remontowaną ulicę. Film szybko stał się przedmiotem kontrowersji. Ostatecznie został usunięty, a radni przeprosili za jego publikację. Podczas sesji przewodniczący Sławomir Majewski postanowił wrócić do sprawy, choć nie była ona ujęta w porządku obrad. - Chcę podziękować radnym Żanecie Baczyńskiej i Michałowi Górawskiemu za ich zaangażowanie i skuteczne doprowadzenie do końca remontu ulicy Parafialnej. Wyrażam ubolewanie za falę hejtu, nienawiści, niemal publicznego linczu, jaka spotkała ich za nagranie filmu promującego ten remont - powiedział. Majewski zaznaczył, że nie chce oceniać samego filmu, ponieważ każdy może mieć w tej kwestii własną wrażliwość i poglądy. W dalszej części swojego wystąpienia Majewski mówił o zgłoszeniu sprawy do prokuratury. Jak podkreślał, w jego ponad 30-letniej działalności samorządowej nie pamięta sytuacji, w której jeden radny zawiadamiał prokuraturę w sprawie innego radnego. Przewodniczący zwrócił się bezpośrednio do radnego Krzysztofa Sarzyńskiego, który miał zawiadomić odpowiednie służby w związku z filmem. - Szczerze, to się pana boję. Jestem człowiekiem szczerym, spontanicznym, otwartym. Nieraz powiem coś w żartach, nieraz staram się powiedzieć taktowny komplement. To po prostu jest ludzkie. Teraz każde słowo muszę ważyć, bo nie wiem, czy te słowa nie obrócą się przeciwko mnie, czy pan nie doniesie na mnie do prokuratury - mówił Majewski. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Radna Bożena Rudzińska zwróciła uwagę, że przewodniczący zabrał głos w sprawie, która nie znajdowała się w porządku obrad. Zakwestionowała również sposób, w jaki Majewski odniósł się do radnego, który zawiadomił służby. Jej zdaniem określanie takiego działania mianem „donosu” było niewłaściwe. - W pana wypowiedzi było więcej hejtu niż ten hejt, przeciwko któremu pan występuje, ponieważ radnego Sarzyńskiego po prostu pomówił pan o to, że jest donosicielem - mówiła. Podkreśliła, że radny miał prawo zawiadomić odpowiednie organy, jeżeli uważał, że doszło do nieprawidłowości. To nie był donos, tylko zgłoszenie - argumentowała. W odpowiedzi Majewski stwierdził krótko - Jeżeli ma pani jakieś wątpliwości, proszę donieść do prokuratury. Do sprawy odniósł się również radny Andrzej Koliński. Wskazywał na przepisy dotyczące organizowania pracy rady i przekonywał, że jeżeli przewodniczący chciał wygłosić obszerne oświadczenie dotyczące działań innych radnych, powinien zrobić to w odpowiednim punkcie porządku obrad. - Jeżeli w dzisiejszym programie nie było punktu oświadczenia oceniającego tak negatywnie działania innych radnych, to było niezgodnie z przepisami, panie przewodniczący - mówił Koliński. Majewski odpowiedział, że jeśli radni mają wątpliwości co do jego działań, mogą złożyć wniosek o jego odwołanie. Po sesji o całej sprawie wypowiedział się również radny Sarzyński, który zgłosił sprawę filmu do prokuratury. Zapytany, czy czuje się „donosicielem”, odpowiedział, że jest to bardzo ostre określenie.- Jeżeli widzę jakąś nieprawidłowość, przestępstwo, to nie powinienem informować służb czy wymiaru sprawiedliwości o tym, że coś się dzieje? Zawsze uczono mnie, że jeżeli widzisz coś złego, zgłoś - tłumaczył. Jak podkreślił, jego zdaniem takie słowa nie powinny paść z ust przewodniczącego rady. W rozmowie po sesji padł również zarzut, że środowe wystąpienie Sławomira Majewskiego miało charakter polityczny. - To, co dzisiaj się działo na tej sali, to była wypowiedź funkcjonariusza politycznego. Ten pan nie jest już przewodniczącym, on jest funkcjonariuszem politycznym i w taką rolę dzisiaj wskoczył - ocenił radny. Sprawa filmu, która miała zakończyć się wraz z jego usunięciem i przeprosinami autorów, ponownie stała się więc przedmiotem politycznego sporu w głogowskiej radzie. Tym razem dyskusja dotyczyła już nie tylko samego nagrania, ale również granic odpowiedzialności radnych, prawa do zawiadamiania organów ścigania oraz sposobu prowadzenia miejskich obrad.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
reklama
reklama
















667 70 70 60


