Kolorowy bieg wielkich sercJubileuszowy Bieg na Grzybową Górę za nami |
| 14.09.2026. Radio Elka, Iwona Mierzwiak | ||||||||||||||
Dyżurny reporter: 667 70 70 60 Na starcie pojawili się zarówno doświadczeni biegacze, jak i najmłodsi uczestnicy. Do wyboru były dystanse 5 i 10 kilometrów oraz Bieg Wariatów. Organizatorzy przygotowali także mnóstwo atrakcji: licytacje, konkursy cegiełkowe, pokazy, ćwiczenia i niespodzianki na trasie. - Uczestników nie jesteśmy w stanie policzyć, po prostu cały czas się jeszcze dopisują. Dzieciaków bardzo, bardzo dużo pobiegło - mówiła Aleksandra Kurek ze Stowarzyszenia Grzybowa Góra. W tym roku nowością był Runmageddon przygotowany przez lubińskich rugbistów. Nie zabrakło również stand-upu Małgorzaty Kwiatkowskiej, koncertu Laury Giży, która wystąpiła po raz pierwszy, oraz licznych gości i przyjaciół wydarzenia. Do Koźlic przyjechali między innymi rycerze z Bractwa Rycerskiego Joannitów Strzegomskich i Bractwa Rycerskiego Zamku Bolków, Barbie Run z Polkowic oraz biegacze z Krakowa. Tegoroczna edycja była dedykowana Gabrysi Balcerek i Mikołajowi Romaniewiczowi. Oboje potrzebują stałej rehabilitacji, terapii i kosztownej opieki. - Jeden turnus kosztuje 11 tysięcy złotych. Mikołaj zgubił procesor mowy, który kosztuje czterdzieści parę tysięcy złotych. Raz na pięć lat jest refundowany, ale dzisiaj na pewno zbierzemy dla niego na używany - podkreślała organizatorka. Na trasie nie zabrakło też wyjątkowych zawodników. W zbrojach pobiegli członkowie Bractwa Rycerskiego Zamku Bolków, w tym tata Gabrysi. - Ja jestem tatą Gabrysi, dla której odbywa się bieg. To jest mój przyjaciel. Należymy do Bractwa Rycerskiego Zamku Bolków i w ogóle od dawna wspieramy tego typu akcje. Czy my dobiegniemy do mety? Oczywiście! Ale przecież to nie o to chodzi w tym biegu! Chodzi o to, żeby się dobrze bawić. Przede wszystkim podziękowania dla ludzi, którzy się w to niesamowicie zaangażowali. Ja jestem bardzo wzruszony. Dziękujemy. A skoro średniowieczne klimaty, to nie mogło zabraknąć pań w sukniach. - Będziemy w tym biegać. Tatuś Gabrysi jest z nami w ruchu tyle lat i jak mogłoby nas zabraknąć? - mówiły zawodniczki. W Koźlicach znów najważniejsza okazała się nie rywalizacja, ale wspólnota, radość i pomaganie. I choć medale trafiły do uczestników, prawdziwymi zwycięzcami są Gabrysia i Mikołaj oraz wszyscy, którzy tego dnia dołożyli swoją cegiełkę do ich lepszego jutra.
reklama
| ||||||||||||||
reklama
reklama
reklama
















667 70 70 60


